
Przez wielu jest uznawany za ekscentrycznego człowieka. Niektórzy sądzą, że postradał zmysły, mówiąc, że jest życiowym profesjonalistą i najlepszym trenerem na świecie. Postrzeganie jego osoby wśród wielu wzbudza z pewnością wielkie kontrowersje. Jednak tak naprawdę jest wielkim człowiekiem. I nie chodzi o to, jakie ma sukcesy trenerskie, ale przede wszystkim jakim jest człowiekiem. I za to kim jest płaci olbrzymią cenę.
W ostatnich pięciu latach bez wątpienia kariera Jose Mourinho zwolniła tempo. Nie zdobywa już tylu trofeów, zdarza się także popadać seryjnie w różnego rodzaju nieporozumienia z piłkarzami, co wcześniej mu się nie zdarzało. Piłkarze kochali go i byli w stanie wskoczyć za nim w ogień i oddać za niego życie na boisku, jak i poza nim. Obecnie popularny „The Special One” próbuje wrócić na piłkarski szczyt, na którym bez wątpienia był. Wielu ludzi poprzez ostatnie gorsze lata uważa Portugalczyka za ekscentryka, dziwaka, człowieka, który nie widzi swoich błędów i wszystko zrzuca na innych, a ponadto ciągle dającego się w pyskówki. Krąży o nim opinia złego, podłego, wymagającego, kontrowersyjnego człowieka. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej.
Może wydawać się to niewiarygodne, ale wbrew wszelkim pozorom Mourinho to bardzo wrażliwy człowiek. Jest zupełnie inny niż tego, którego widzimy za szklanego ekranu telewizora. Przejmuje się problemami innych, zawsze dzwoni do swoich najbliższych i pyta, co u nich. Dużym zdziwieniem było dla wielu, jak w 2005 roku podczas meczu Everton – Chelsea na Goodison Park, przywitał się z całym sztabem szkoleniowym przed meczem, śmiał się, żartował i koleżeńsko porozmawiał. Dopiero, kiedy rozpoczął się mecz, zmienił się o 180 stopni. Jest to człowiek, który zawsze szanuje innych mimo przeciwnych racji i poglądów. Kiedy był trenerem Realu Madryt na obóz przedsezonowy kazał zabrać Pana od koszenia trawy oraz jego rodzinę. Argumentował to tym, że ten człowiek miał również taki sam wpływ na sukces drużyny, jak Cristiano Ronaldo. Kiedy jechał do klubu wraz ze swoim szoferem, widząc biednych ludzi zapytał się czy czegoś potrzebują i kupił dla nich jedzenie. To są zachowania, których w wykonaniu Mourinho nikt by się nie spodziewał.
Te wartości wyniósł z domu. Może wydawać się to dla wielu zaskakujące, ale Portugalczyk jest osobą gorliwie wierzącą. Jest autorytetem religijnym dla wielu zwykłych katolików, mimo że jest nerwowy i mający skłonności do narcyzmu. Mourinho jest sobą i tak naprawdę to, co widzimy na wszystkich konferencjach prasowych czy wywiadach to jest maska i obraz, jaki Portugalczyk chce żebyśmy go widzieli. Na co dzień nie udaje kogoś kim nie jest, szczerze mówi to, co myśli czy stara się oceniać fakty w realny sposób.
Dla większości ludzi w naszej populacji to największe przekleństwo – być sobą. Bo ktoś, kto nie jest Tobą jest oskarżonym, a zarazem winnym. Tak jest w przypadku Mourinho, gdzie większość ludzi ma go za strasznie „odjechanego” od rzeczywistości. Tak naprawdę wielu chciałoby być takimi, jak Jose Mourinho, tylko brakuje właśnie takim krytykantom. Należy się zastanowić, kto najlepiej na tym wychodzi. W moim odczuciu najlepiej wychodzi Mourinho, który pokazuje całemu światu, że świecie celebrytów można być jeszcze normalnym.
Błażej Zięty